Relacja z Sylwestera na stoku
To był najlepszy Sylwester EVER

Kochana Żona zmotywowała mnie do ćwiczeń z deską

Wszystko odbyło się pod czujnym okiem intruktora Adasia…

… i jego żony Dominiki (buziaki dla qzynki)

Początki były w miarę obiecujące, a najczęstsza pozycja poniżej…

Trochę mało efektywnie…

…za to Anca dawała niezły popis na samym szczycie.

Następnym razem planujemy bardziej popisowy numer

Więc do zobaczenia BAJO!

finansowo, systemowo zarządzają wprost wzorowo
3 Styczeń 2009 godzina 21:14
Samych radosnych i szczęśliwych dni w 2009 Roku !!!!!!!!!
3 Styczeń 2009 godzina 22:51
Dziękujemy i również składamy najlepsze życzenia w Nowym Roku. Dla niewtajemniczonych powiem, że Ciocio Grażyna, to inaczej Mama Żony Intruktora, w skrócie MŻI. Buziaki
8 Styczeń 2009 godzina 22:57
Dzięki bardzo za fotki. Ekspresowo znalazły się do wglądu. Możemy podziwiać wasze białe szaleństwa i na nartach i na desce. Ja z deską do prasowania tylko dobrze żyję. To nie jest ekstremalny sport ale stale ćwiczę (żartowałam). Podziwiam Was, właściwie to wszystkich, którzy maja odwagę zjeżdżać z góry na dół w szalonym tempie (nie będę się rozpisywać na temat osiągnięć naszej kadry) i omijać wszelkie przeszkody. Ja na pewno zaliczyłabym niejedną. Poza tym paniczny strach. Oj dzieciaki zazdroszczę Wam. A może Kici kupicie małe nartki?
Całuchy na cały Rok dla Was i wielbicieli Śniegu.
9 Luty 2009 godzina 23:36
Byłam też w górach. I zima była prawdziwa. Już dawno takiej nie widziałam. I teraz wiem dlaczego lubicie śnieg i narty. A te widoki cudne, cudne, cudne… Całuchy. Macie dużą przerwe??? Nic nie piszecie.